Blip – instrukcja
wtorek, grudzień 9th, 2008
Dobrzy ludzie stworzyli animowaną instrukcję obrazującą pierwsze kroki na blip.pl, zapewne dzięki temu zwiększy się ilość osób bawiących się w lifestreaming
Dobrzy ludzie stworzyli animowaną instrukcję obrazującą pierwsze kroki na blip.pl, zapewne dzięki temu zwiększy się ilość osób bawiących się w lifestreaming
Kilka dni temu ogłoszono nową wersję beta Skype pod Linuksa – wśród zmian znalazła się poprawiona obsługa kamer wideo – teraz powinna działać również u osób, które nie mają włączonej akceleracji xv.
Nowe wydanie zgrało się akurat z wymianą sprzętu u mnie w domu, między innymi kupiłem nową kamerę – starą, wysłużoną (i bardzo kiepską) Creative Live! zastąpiło jedno z nowszych dzieci firmy Logitech: QuickCam Pro 9000 (swoją drogą bardzo promowane przez samego Skype’a – jest to jedna z dwóch kamer, które pozwalają na nadawanie wideo w podwyższonej rozdzielczości).
Tak więc mam podwójną okazję – testuję nową kamerę oraz najnowszą wersję Skype.
Instalacja przebiegła bez problemu – pobrałem paczkę pod Ubuntu, zainstalowałem i działa. Jak mówią, tak robią
Wideo jest bardzo dobrej jakości, kamera daje obraz znacznie ostrzejszy, jaśniejszy i wyraźniejszy niż Creative. W dodatku spadło obciążenie procesora (ze 100% przy Creative do 10% na korzyść Logitecha).
Jedyną wadą kamery jest jej cena – o ile Creative’a można dostać już za 40zł, to najtańszy Logitech w Gdańsku kosztuje 270zł.
Czy warto? Jeśli ma się w miarę rozsądne łącze i z kim rozmawiać, to nie ma się co zastanawiać!
Od jakiegoś czasu komunikatory mają bardzo przydatną opcję – potrafią sprawdzać pisownię i wskazywać słowa, które według słownika napisane są niepoprawnie.
PSI – mój komunikator “z wyboru” również posiada tę jakże przydatną opcję. Niestety, twórcy nie przewidzieli, że możemy rozmawiać z osobami z różnych stron świata, pisać w różnych językach – komunikator pobiera systemowe ustawienie dotyczące języka i tylko odpowiadający mu słownik jest wykorzystany do sprawdzania ortografii.
Na szczęście problem został zauważony i powstał patch dodający możliwość wyboru języka. Pobieramy plik podlinkowany na końcu postu, rozpakowujemy do katalogu w którym znajdują się też rozpakowane źródła PSI, zakładamy łatkę i po kompilacji można się cieszyć nowymi możliwościami PSI.
A oto pełen przepis na nową funkcjonalność:
$ wget http://downloads.sourceforge.net/psi/psi-0.11.tar.gz
$ tar xzf psi-0.11.tar.gz
$ wget http://www.ndl.kiev.ua/downloads/psi-0.11_aspell_multi_langs.patch.gz
$ gunzip psi-0.11_aspell_multi_langs.patch.gz
$ patch -p0 < psi-0.11_aspell_multi_langs.patch
$ cd psi-0.11
$ configure
$ make
# make install
Jaanus – pracownik Skype napisał o porozumieniu z Google. Jednym z zapisów jest współpraca obu firm, by ich komunikatory (czyli Skype i Google Talk) mogły wymieniać między sobą komunikaty tekstowe i informacje o dostępności kontaktów.
Ważną informacją jest zdanie iż ta współpraca oparta będzie na otwartych protokołach – biorąc pod uwagę, że Google Talk korzysta z protokołu przypominającego XMPP (nie jest to XMPP) może oznaczać że i Skype zacznie się porozumiewać po tym protokole (lub jakimś jego dialekcie).
Być może w końcu uda się zjednoczyć Skype z naszymi jabberowymi komunikatorami? Wszystkim wyszłoby to na dobre – mam nadzieję, że da się łączyć nie tylko z serwerami Google, ale każdym innym serwerem jabbera (i przede wszystkim dowolnym klientem).
Jak to napisał Jaanus – trzeba poczekać na początek 2007 roku kiedy to wspomniane połączenie ma zacząć funkcjonować – do tego czasu pozostaje nam być dobrej myśli…
Przemyślenia na temat całej umowy zamieszczono też na SkypeJournal położono tam nacisk na inne punkty umowy (jak dołączanie paska narzędziowego Google do instalacji Skype) i przypomniano artykuł o zimnej wojnie na rynku komunikatorów w którym napisano że to Skype powinien przejąć pałeczkę w tworzeniu i narzucaniu protokołów komunikacji bezpośreniej – ciekawe zdanie w dyskusji, prawda?
Wiele lat temu, gdy leżałem w szpitalu i rodzina przynosiła mi do czytania kolejne numery PC Kuriera, w jednym z numerów znalazłem tekst o języku HTML.
Autor zachwycał się że jest on bardzo latwy do nauki (szczególnie dla osoby przyzwyczajonej do widzialnych znaków formatujących w WordPerfekcie), że dokumenty tworzy się w zwykłym notatniku i że dosłownie każdy może to robić…
W kolejnych odcinkach cyklu opisywane były różne elementy HTMLa (pamiętam artykuł o obiekcie ActiveX który służył do przewijania tekstu w pionie [cytat z pamięci "jest to rozwinięcie pożytecznego znacznika marquee o kolejny wymiar"]) – co ważne w bardzo zrozumiały sposób i poparty dużą ilością przykładów.
Po jakimś czasie kurs przeniósł się do internetu (pisanego wtedy jeszcze z wielkiej litery) – najpierw był na witrynie PC Kuriera, potem przeniósł się na serwery Helionu, gdzie spoczywa do dziś.
Jestem jedną z wielu osób, dla których był to pierwszy podręcznik HTMLa – dla wielu z nich nadal jest to podstawowe źródło informacji o HTML i CSS…
Wczoraj on-line’owa wersja kursu skończyła 10 lat – trzeba życzyć jej wszystkiego najlepszego, a autorowi gratulować pomysłu, wytrwałośi i rzeszy wiernych uczniów!