<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Tomasz Tybulewicz &#187; Prywatne</title>
	<atom:link href="http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/category/prywatne/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://tybulewicz.com/zapiski</link>
	<description>programista PHP</description>
	<lastBuildDate>Tue, 09 Dec 2008 12:34:04 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Samotność w sieci &#8211; lepiej niech będą samotni</title>
		<link>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/09/15/samotnosc-w-sieci-lepiej-niech-beda-samotni/</link>
		<comments>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/09/15/samotnosc-w-sieci-lepiej-niech-beda-samotni/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Sep 2006 09:30:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Tybulewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/09/15/samotnosc-w-sieci-lepiej-niech-beda-samotni/</guid>
		<description><![CDATA[Jako jeden z patronów filmu S@motność w sieci otrzymaliśmy zestaw zaproszeń na projekcję przedpremierową. Wybrałem się ze znajomymi (mimo tego, że nie dałem rady przeczytać literackiego pierwowzoru a i pierwsze reakcje [choćby Anny Muchy] nie były za pozytywne).
Niestety, recenzenci mieli rację &#8211; film jest nudny, długi, powolny i całkowicie bez polotu. Zaśmiałem się parę razy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jako jeden z patronów filmu <a href="http://samotnoscwsieci.wp.pl/">S@motność w sieci</a> otrzymaliśmy zestaw zaproszeń na projekcję przedpremierową. Wybrałem się ze znajomymi (mimo tego, że nie dałem rady przeczytać literackiego pierwowzoru a i pierwsze reakcje [choćby Anny Muchy] nie były za pozytywne).</p>
<p>Niestety, recenzenci mieli rację &#8211; film jest nudny, długi, powolny i całkowicie bez polotu. Zaśmiałem się parę razy, ale obawiam się że były to momenty całkowicie przez twórów niezamierzone &#8211; poniżej lista niedociągnięć, błędów które zauważyłem w filmie:
<ul>
<li>reklamy <a href="http://www.mbank.com.pl">mBanku</a> w Berlinie (sam początek filmu)</li>
<li>Ewa miała problem ze znalezieniem Eljota (nie zauważyła domeny el-jot.net w adresie email)</li>
<li>nikt nie wpisuje tytułów do maili (i żaden program pocztowy o tym nie przypomina)</li>
<li>wszyscy odpowiadają NAD cytatem</li>
<li><a href="http://apple.com">Apple</a> ma dominującą pozycję na rynku komputerów (widziałem jednego Windowsa w kawiarence w Paryżu)</li>
<li>podczas próby połączenia z niedziałającym serwerem, program pocztowy działający pod kontrolą MacOSa, wywala długą listę błędów które wyglądają jak coś związanego z DOSem (każda linijka zaczyna się od &#8220;C:\JAKIS\TAM\KATALOG\nazwaprogramu.exe&#8221;)</li>
<li><a href="http://spik.wp.pl">Spik</a> działa lepiej pod MacOSem</li>
<li>mBank ma przelewy zagraniczne</li>
<li>Eljot jest oburęczny &#8211; raz ma myszkę po prawej a raz po lewej stronie kompa</li>
<li>ma ktoś taką super maszynkę do łamania haseł? przyda mi się jak znowu zapomnę swojego&#8230;</li>
<li>skoro Ewa chodzi po Warszawie z laptokiem pod pachą, to czemu go nie zabrała w podróż? Po co wykorzystywać boya hotelowego do przysyłania maili?</li>
<li>Ewa miała słuchawki podone do <a href="http://www.manta.ultima.pl/s_pictures/294/303/002179-02.jpg">Manta MM 30</a> założone do góry nogami &#8211; tak jest wygodniej, ale nie da się korzystać z mikrofonu umieszczonego na pałąku</li>
</ul>
<p>Koleżanka z firmy podsumowała to najlepiej: &#8220;mój facet powinien dziękować mi na kolanach, że nie musiał iść na ten film&#8221; &#8211; drogie koleżanki, bądźcie równie litościwe dla swoich mężczyzn!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/09/15/samotnosc-w-sieci-lepiej-niech-beda-samotni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pokazy ruedy</title>
		<link>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/08/29/pokazy-ruedy/</link>
		<comments>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/08/29/pokazy-ruedy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Aug 2006 13:18:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Tybulewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prywatne]]></category>
		<category><![CDATA[Rueda]]></category>
		<category><![CDATA[Taniec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/08/29/pokazy-ruedy/</guid>
		<description><![CDATA[Formacja ruedy Salsa Clubu cały czas dzielnie trenuje i szykuje się do pokazów. Po tańcach na Osowiadzie i po spontan ruedzie pod Krewetką w Gdańsku nadeszła pora na pokazy wakacyjne.
Zaczęliśmy od tańca w Sopocie &#8211; przy letniej redakcji Dziennika Bałtyckiego. Najpierw była salsa &#8211; musieliśmy się rozgrzać w tańcu, czekaliśmy też na ludzi zwabionych naszym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://tybulewicz.com/i/oth/dziennik_20060806.jpg" rel="lightbox[rueda]" title="Pokaz w Sopocie 6 sierpnia 2006"><img src="http://tybulewicz.com/i/oth/dziennik_20060806_small.jpg" alt="Pokaz w Sopocie 6 sierpnia 2006" title="Pokaz w Sopocie 6 sierpnia 2006" class="imgLeft" width="200" height="232" /></a>Formacja ruedy <a href="http://salsaclub.pl/">Salsa Clubu</a> cały czas dzielnie trenuje i szykuje się do pokazów. Po tańcach na <a href="http://tybulewicz.com/galeria/v/taniec/Rueda+na+Osowiadzie+2006/">Osowiadzie</a> i po spontan ruedzie <a href="http://tybulewicz.com/galeria/v/taniec/Rueda+20060624/">pod Krewetką</a> w Gdańsku nadeszła pora na pokazy wakacyjne.</p>
<p>Zaczęliśmy od tańca w Sopocie &#8211; przy letniej redakcji Dziennika Bałtyckiego. Najpierw była salsa &#8211; musieliśmy się rozgrzać w tańcu, czekaliśmy też na ludzi zwabionych naszym niecodziennym (jak na centrum Sopotu) zachowaniem.</p>
<p>Gdy ilość zebranych ludzi zaczęła spełniać nasze oczekiwania do akcji wkroczył Paweł &#8211; opowiedział chwileczkę o Salsa Clubie i przygotował ludzi do naszego pokazu ruedy. Zatańczyliśmy do dwóch utworów by pokazać &#8220;o co chodzi&#8221; po czym przystąpiliśmy do głównego punktu programu &#8211; lekcji ruedy dla zebranych osób.</p>
<p>Oczywiście ochotników prawie nie było &#8211; musieliśmy sami wejść między zebranych i wyciągać ich pojedyńczo do koła. Paweł przez mikrofon wydawał komendy i udzielał porad, a my tańczyliśmy podstawowe figury ruedy do kroku z merenge.</p>
<p>Sądząc po załączonej relacji z Dziennika Bałtyckiego zabawa się spodobała <img src='http://tybulewicz.com/zapiski/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://tybulewicz.com/i/oth/dziennik_20060828.jpg" rel="lightbox[rueda]" title="Pokaz w Gdyni 28 sierpnia 2006"><img src="http://tybulewicz.com/i/oth/dziennik_20060828_small.jpg" alt="Pokaz w Gdyni 28 sierpnia 2006" title="Pokaz w Gdyni 28 sierpnia 2006" class="imgRight" width="200" height="184" /></a>Drugi pokaz miał miejsce w Gdyni tuż przy burcie Błyskawicy. Tam też znajdowała się mobilna redakcja Dziennika Bałtyckiego (zanosi się na monopolizację newsów tanecznych w tej gazecie).</p>
<p>Nie byliśmy jedyną atrakcją tego dnia &#8211; obok znajdowały się panie z fundacji Dogtor z kilkoma bardzo przyjaznymi pieskami, były też konkursy w których wygrać można było zaproszenia do kina lub różne gadgety od sponsorów.</p>
<p>Podobnie jak podczas pokazu w Sopocie zaczęliśmy od tańca w parach, by po tej krótkiej rozgrzewce przystąpić do wyciągania &#8220;chętnych&#8221; z grupy widzów.</p>
<p>Pogoda nie była sprzyjająca &#8211; godzinę przed pokazem lało jeszcze straszliwie &#8211; z tego powodu ludzi na deptaku było znacznie mniej niż zwykle, ale i tak dało się zebrać całkiem ciekawą reprezentację (od małej dziewczynki po dobrze starszą panią) początkujących salseros.</p>
<p>Jak zwykle była prezentacja najprostszych figur i taniec do kilku utworów &#8211; zebrani reagowali coraz lepiej &#8211; pojawiły się uśmiechy i komentarze &#8220;panowie zmieniają się jak w kalejdoskopie!&#8221; &#8211; najlepszy znak że nie tylko nam podoba się rueda <img src='http://tybulewicz.com/zapiski/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Po nauce tańca odważni uczestnicy otrzymali drobne upominki od sponsorów i redakcji a wszyscy chętni otrzymali ulotki z informacjami o naszym klubie.</p>
<p>I tym razem Dziennik Bałtycki zamieścił krótką notkę z tego wydarzenia &#8211; tym razem &#8220;gwiazdami&#8221; na zdjęciu zostali Ewa i Wojtek&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/08/29/pokazy-ruedy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Paralotnie &#8211; dzień drugi &#8211; bieganie pod skrzydłem</title>
		<link>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/06/13/paralotnie-dzien-drugi-bieganie-pod-skrzydlem/</link>
		<comments>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/06/13/paralotnie-dzien-drugi-bieganie-pod-skrzydlem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Jun 2006 14:40:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Tybulewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paralotnie]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/06/13/paralotnie-dzien-drugi-bieganie-pod-skrzydlem/</guid>
		<description><![CDATA[Drugi dzień kursu paralotniowego zaczął się powtórką poznanej wcześniej teorii. Jeszcze raz przypomniano nam, jak zakłada się uprząż, jaką pozycję należy przyjąć podczas wznoszenia skrzydła, w jaki sposób rozpocząć i kontynuować rozbieg oraz co robić, gdy rozpędzimy się na tyle by móc już zostać uniesionym przez paralotnię.
O dziewiątej wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na pierwsze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drugi dzień kursu paralotniowego zaczął się powtórką poznanej wcześniej teorii. Jeszcze raz przypomniano nam, jak zakłada się uprząż, jaką pozycję należy przyjąć podczas wznoszenia skrzydła, w jaki sposób rozpocząć i kontynuować rozbieg oraz co robić, gdy rozpędzimy się na tyle by móc już zostać uniesionym przez paralotnię.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/d/771-2/IMG_6546.JPG" rel="lightbox[paralotnieDzien2]" title="Gotowość do rozbiegu"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/d/98-2/IMG_6546.JPG" alt="Gotowość do rozbiegu" title="Gotowość do rozbiegu" class="imgLeft" width="300" height="225" /></a></p>
<p>O dziewiątej wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na pierwsze zajęcia praktyczne &#8211; na łączkę. Prowadzący mówiąc, że są bardzo słabe warunki wiatrowe i raczej dziś nic nie wyjdzie z lotów, trochę nas zmartwił &#8211; stwierdził, że pobawimy się tylko na ziemi, ale i tak było to dla nas coś niezwykłego.</p>
<p>Instruktor kazał nam zostawić plecaki z ekwipunkiem, sam wybrał jedno ze skrzydeł (dostosowane do jego wagi) i poprosił, byśmy razem z nim wspięli się na górkę u podnóża której byliśmy. Tam wyjął paralotnię z pokrowca, pokazał, w jaki sposób rozkłada się ją na ziemi oraz do czego służą poszczególne linki i zapięcia uprzęży. Zobaczyliśmy też, jak wyglądają taśmy, na których będziemy wisieli podczas lotu &#8211; do nich przyczepione są linki utrzymujące kształt skrzydła.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/d/769-2/IMG_6548.JPG" rel="lightbox[paralotnieDzien2]" title="Bieg ze skrzydłem nad głową"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/d/104-2/IMG_6548.JPG" alt="Bieg ze skrzydłem nad głową" title="Bieg ze skrzydłem nad głową" class="imgRight" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Po zakończeniu krótkiego &#8220;wykładu&#8221;, Witek przypiął się do skrzydła, zrobił kilka kroków (paralotnia wyskoczyła nad jego głowę), po czym zbiegł z górki. Udało mu się przelecieć jedynie mały kawałek &#8211; widocznie warunki rzeczywiście były do niczego&#8230; Dopiero wtedy uwierzyłem w poranne słowa instruktora &#8211; wcześniej miałem nadzieję, że mieliśmy tylko zostać zmotywowani do większego i bardziej intensywnego wysiłku podczas nauki&#8230;</p>
<p>Prowadzący zawołał nas, byśmy zeszli na dół góry – tam, gdzie on wylądował i gdzie zostawiliśmy, pod opieką Trola, nasze plecaki. Jeszcze raz opowiedział, jak rozkłada się skrzydło, po czym kazał nam wyciągnąć nasze sprzęty z pokrowców i przygotować je do ćwiczeń.</p>
<p>Z początku szło nam wybitnie topornie: a to podmuch wiatru zawinął skrzydło, a to jakaś gałązka wmieszała się w linki i skutecznie je poplątała. Z biegiem czasu nabieraliśmy jednak coraz większej wprawy w operowaniu paralotnią rozłożoną na trawie.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/d/779-2/IMG_6555.JPG" rel="lightbox[paralotnieDzien2]" title="Powrót ze złożonym skrzydłem"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/d/146-2/IMG_6555.JPG" alt="Powrót ze złożonym skrzydłem" title="Powrót ze złożonym skrzydłem" class="imgLeft" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Zobaczyliśmy, że kewlar, z którego wykonane są linki, jest dość sztywnym i śliskim materiałem. Dzięki temu wystarczy lekko je naciągnąć i silnie nimi potrząsnąć &#8211; spowoduje to poprawne ich rozdzielenie (oczywiście jeśli nie są poplątane w jakiś wybitnie perfidny sposób &#8211; gdy uda się komuś przełożyć uprząż między linkami, to będzie trzeba włożyć wiele pracy w doprowadzenie całości do stanu używalności).</p>
<p>Zostaliśmy też uprzedzeni, by uważać przy pracy z linkami &#8211; są one nie tylko sztywne, ale i ostre. Podobno potrafią nieźle pociąć rękę nieuważnej osoby, która za ostro przeciągnie linkę między palcami.</p>
<p>Osoby, które zdołały przygotować skrzydło do lotu, zostały pouczone, jak należy przypinać się do paralotni &#8211; należy pamiętać o założeniu kasku, prawidłowej kolejności zapinania pasków i odpowiednim uchwyceniu sterówek, tak by po podniesieniu skrzydła dobrze leżały w dłoniach (na początku wszyscy mieli z tym problemy) i umożliwiły kierowanie kierunkiem rozbiegu (a potem i lotu).<a href="http://tybulewicz.com/galeria/d/774-2/IMG_6550.JPG" rel="lightbox[paralotnieDzien2]" title="Rozkładanie linek"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/d/113-2/IMG_6550.JPG" alt="Rozkładanie linek" title="Rozkładanie linek" class="imgRight" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Kursanci przygotowani do ćwiczeń otrzymywali polecenia przez radio przypięte do uprzęży &#8211; najpierw stawiało się skrzydło nad głowę, potem biegło w pozycji jaskółki. Tu też pojawiły się pierwsze problemy &#8211; chyba każdy z nas otrzymał reprymendę za nieprawidłową postawę (za mało pochylona sylwetka) oraz brak dynamiki przy biegu. Cały problem w tym, by robić coraz większe i szybsze kroki &#8211; nie jest to łatwe, w sytuacji gdy przez złą sylwetkę pilota skrzydło próbuje się wznieść, ciągnąc go w górę. W takiej sytuacji traci się na chwilkę kontakt z podłożem i nie można nabierać prędkości &#8211; spowolnione skrzydło opada, nogi dotykają ziemi i dopiero wtedy można biec dalej. Zła sylwetka znowu powoduje uniesienie się i nawrót problemów&#8230;<a href="http://tybulewicz.com/galeria/d/772-2/IMG_6545.JPG" rel="lightbox[paralotnieDzien2]" title="Powrót ze złożonym skrzydłem"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/d/94-2/IMG_6545.JPG" alt="Powrót ze złożonym skrzydłem" title="Powrót ze złożonym skrzydłem" class="imgLeft" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Drugim częstym błędem (miałem z tym wiele problemów) był brak zachowania kierunku rozbiegu &#8211; mieliśmy zbiegać prosto w dół lekko nachylonej łączki, a my dawaliśmy się ciągnąć skrzydłu w różne strony (paralotnia ustawia się zawsze pod wiatr i w takim też kierunku się porusza). Rozwiązaniem okazało się podbiegnięcie pod skrzydło (by wyrównać napięcie taśm) oraz lekka praca sterówkami (by skrzydło skręciło i nakierowało się na planowany kierunek). Wyrobienie sobie tych umiejętności zajęło nam masę czasu. Tak naprawdę to dopiero ostatniego dnia kursu czułem, że panuję nad kierunkiem rozbiegu.</p>
<p>Witek cały czas trzymał w rękach krótkofalówkę i wywrzaskiwał (by przebić się przez szum powietrza i kask) komendy oraz reprymendy, Trol operował kamerą i nagrywał nasze starania. Później mieliśmy oglądać je w bazie i dokładnie analizować popełniane przez nas błędy.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/d/783-2/IMG_6559.JPG" rel="lightbox[paralotnieDzien2]" title="Pokaz Witka"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/d/158-2/IMG_6559.JPG" alt="Pokaz Witka" title="Pokaz Witka" class="imgRight" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Po wylądowaniu (w naszym przypadku – po skończeniu biegu) zbiera się linki tuż przy uprzęży, zwija je w dużą pętlę aż dojdzie się do samego skrzydła. Tam łapie się za linki (jak najbliżej poszycia) i ciągnąc za nie unosi się płachtę, zakładając ją na plecy. Dużo łatwiej mają wysokie osoby &#8211; nie muszą bardzo się starać przy tym manewrze &#8211; skrzydło na ich karkach będzie nad ziemią, zaś osobnicy obdarzeni niższym wzrostem zostają zmuszeni do dokładności &#8211; należy upewnić się, że paralotnia nie dotyka ziemi i nie wplącze się w nogi podczas podejścia.</p>
<p>W pewnym momencie zobaczyliśmy faceta biegnącego pod górkę &#8211; wrzeszczał coś w stylu &#8220;PANIE! Gdzie na moim polu! Wynocha! To moje pole!&#8221; &#8211; spojrzeliśmy na Witka, ale on zdawał się nie reagować. Kiedy człowiek podbiegł do nas, przywitał się z instruktorami. Okazało się, że to rzeczywiście właściciel górki, na której trenujemy (a prywatnie przyjaciel Witka i Trola). Ciekawe, czy wita w ten sposób wszystkie turnusy treningowe?</p>
<p>Chwilę później dołączyła do nas para &#8211; córka Witka i jej ukochany. Ona przejęła kamerę zaś, wolny już Trol i przyszły zięć Witka zaczęli udzielać rad. Od tej pory zajęcia wyraźnie przyspieszyły &#8211; już nie jedna, a trzy osoby kontrolowały ułożenie linek, podpięcie do skrzydeł i gotowość startową.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/d/791-2/Img_6568.jpg" rel="lightbox[paralotnieDzien2]" title="Bieg po skarpie"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/d/182-2/Img_6568.jpg" alt="Bieg po skarpie" title="Bieg po skarpie" class="imgLeft" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Kiedy instruktorzy uznali, że dość dobrze radzimy sobie z podnoszeniem skrzydeł i początkowym rozbiegiem zakomenderowali, przemarsz na szczyt wzniesienia, pod którym się znajdowaliśmy &#8211; to właśnie z tamtego miejsca Witek oddał próbny, dość krótki lot&#8230;</p>
<p>Zostaliśmy poinstruowani co do poprawnego składania skrzydła i chowania go do plecaka &#8211; trzeba odpowiednio ułożyć linki (nie udało mi się za pierwszym razem – oczywiście doczekałem się stosownego komentarza ze strony Witka) i zachować prawidłową kolejność zaginania płachty paralotni. Zapakowaliśmy cały ekwipunek i zaczęliśmy wspinać się na górę.</p>
<p>Po zdobyciu wierzchołka rozłożyliśmy skrzydła i przygotowaliśmy się do lotów. Tym razem czułem lekki strach &#8211; górka miała dość płaski wierzchołek z bardzo łagodnym spadkiem, który jednak po jakichś 10 metrach kończył się urwiskiem i przechodził w dość strome zbocze. Wyglądało to tak jakby wbiegało się w przepaść&#8230;<a href="http://tybulewicz.com/galeria/d/794-2/Img_6571.jpg" rel="lightbox[paralotnieDzien2]" title="Lądowanie u dołu zbocza"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/d/191-2/Img_6571.jpg" alt="Lądowanie u dołu zbocza" title="Lądowanie u dołu zbocza" class="imgRight" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Ustawiłem się tak nieszczęśliwie że byłem jedną z pierwszych osób wykonujących lot. Przygotowałem się i po sprawdzeniu wszystkiego, usłyszałem komendę ”start!”&#8217;. Naparłem na taśmy, skrzydło posłusznie wzniosło się, Witek podpowiedział &#8211; ”rozbieg! ” &#8211; więc ruszyłem. Po raz kolejny tego dnia za mało pochyliłem się i spowodowałem przedwczesne uniesienie się skrzydła &#8211; przez to nie uzyskałem wystarczającej prędkości i przy samym urwisku nadal biegłem. Zostałem zmuszony do biegu po stromym zboczu. Dopiero w połowie górki udało mi się rozpędzić skrzydło do prędkości granicznej i uniosłem się! Lot trwał bardzo krótko &#8211; nie dałem nawet rady przejść do pozycji siedzącej. Mimo to byłem zachwycony &#8211; po raz pierwszy naprawdę leciałem!</p>
<p>Lądowanie miałem dość miękkie. Cały czas byłem w pozycji startowej, więc nogi były przygotowane do amortyzacji przy zetknięciu z ziemią &#8211; spokojnie zatrzymałem się i przyziemiłem paralotnię. Zebrałem linki, zarzuciłem skrzydło na plecy i zacząłem wspinać się pod górkę, słuchając komentarza Witka o złej pozycji rozbiegu i jej konsekwencjach w postaci słabego lotu.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/d/797-2/Img_6575.jpg" rel="lightbox[paralotnieDzien2]" title="Upadające skrzydło - krzak czeka na linki"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/d/200-2/Img_6575.jpg" alt="Upadające skrzydło - krzak czeka na linki" title="Upadające skrzydło - krzak czeka na linki" class="imgLeft" width="300" height="225" /></a></p>
<p>W czasie mojego powrotu następni kursanci rozpoczęli starty. Im później ktoś zaczynał tym lepiej mu szło. Mijał stres, a obfite i ”soczyste” komentarze Witka robiły swoje. Mój współlokator, Andrzej, poleciał niemal z samego szczytu górki i uzyskując całkiem przyzwoitą wysokość, wylądował kilkadziesiąt metrów za moim punktem przyziemienia. Drugi kolega, Mariusz, przed lądowaniem sprzeciwił się Witkowi i wykonał unik &#8211; zbliżał się do poprzedniej osoby i nie chciał na niej wylądować.</p>
<p>Jeden z pilotów popełniał cały czas ten sam błąd &#8211; przy pierwszych oznakach unoszenia przez skrzydło (spowodowanych &#8211; jak u mnie &#8211; złą pozycją przy rozbiegu) rzucał się do przodu &#8211; miał nadzieję, że już poleci. O ile postępowanie takie na łące nie groziło niczym poważnym, to na urwisku skończyło się zjechaniem po górce twarzą (na szczęście zdążył zasłonić ją rękoma) i torsem. Od Witka otrzymał stosowną reprymendę, od nas ksywkę ”Superman”, zaś od górki ładne zadrapania na przedramionach i czole.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/d/801-2/Img_6579.jpg" rel="lightbox[paralotnieDzien2]" title="Mariusz po udanym uniku"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/d/212-2/Img_6579.jpg" alt="Mariusz po udanym uniku" title="Mariusz po udanym uniku" class="imgRight" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Mój drugi start był jeszcze gorszy niż pierwszy &#8211; straciłem równowagę przy rozbiegu i na chwilę upadłem na kolana. Udało mi się podnieść zanim skrzydło upadło, ale straciłem nad nim kontrolę &#8211; zboczyłem z linii rozbiegu i usłyszałem komendę ”stop”. Skrzydło, porwane podmuchem wiatru, wylądowało za pobliskim krzewem zaś linki wplątały się w jego gałęzie. Gdy przystąpiłem do ich wyplątywania, okazało się, że krzaczek jest dość kolczasty &#8211; gdybym przez niego &#8220;przeleciał&#8221;, to miałbym nieliche zadrapania na całym ciele. Miałem poważne problemy z odseparowaniem linek od gałęzi. W końcu zszedł do mnie Witek i z całej siły szarpnął za taśmy &#8211; linki wyrwały się z objęć rośliny i mogłem wracać na górkę. Okazało się przy tym, że linki są bardzo wytrzymałe i nie trzeba się z nimi obchodzić w sposób bardzo troskliwy.</p>
<p>Nie miałem, niestety, możliwości wykonania kolejnej próby lotu &#8211; wiatr zmienił kierunek, definitywnie kończąc dzień treningowy.</p>
<p>Po raz drugi tego dnia złożyliśmy skrzydła (tym razem poszło mi lepiej), spakowaliśmy uprzęże i kaski do plecaków i powędrowaliśmy w kierunku samochodu.</p>
<p>Zmęczeni, ale i szczęśliwi wracaliśmy do Szczyrku, cały czas komentując wrażenia minionego dnia. Najbardziej ucieszyły nas słowa Witka – powiedział, że dobrze nam poszło i że jutro jedziemy na dużą górkę!</p>
<p>Dużo więcej zdjęć zawiera <a href="http://tybulewicz.com/galeria/v/paralotnie/paralotnie_dzien2/">galeria z drugiego dnia kursu paralotniowego</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/06/13/paralotnie-dzien-drugi-bieganie-pod-skrzydlem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Paralotnie &#8211; dzień pierwszy</title>
		<link>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/16/paralotnie-dzien-pierwszy/</link>
		<comments>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/16/paralotnie-dzien-pierwszy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 May 2006 14:50:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Tybulewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paralotnie]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/16/paralotnie-dzien-pierwszy/</guid>
		<description><![CDATA[O dziewiątej rano stawiliśmy się pod bramą szkoły &#8211; czekała tam już grupka innych uczestników kursu. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca przy stole.
Instruktorzy przedstawili się &#8211; poznaliśmy Witka i Trola &#8211; to właśnie oni będą wprowadzać nas w tajniki paralotniarstwa.
Witek sprawdził obecność, rozdał do podpisania umowy (dowiedzieliśmy się o wysokości ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O dziewiątej rano stawiliśmy się pod bramą szkoły &#8211; czekała tam już grupka innych uczestników kursu. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca przy stole.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=488&#038;g2_serialNumber=2" rel="lightbox[paralotnieDzien1]" title="Podpinanie się do szelek"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=57&#038;g2_serialNumber=4" alt="Podpinanie się do szelek" title="Podpinanie się do szelek" class="imgLeft" width="225" height="300" /></a><br />
Instruktorzy przedstawili się &#8211; poznaliśmy Witka i Trola &#8211; to właśnie oni będą wprowadzać nas w tajniki paralotniarstwa.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=482&#038;g2_serialNumber=2" rel="lightbox[paralotnieDzien1]" title="Pozycja rozbiegowa - 'jaskółka'"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=67&#038;g2_serialNumber=4" alt="Pozycja rozbiegowa - 'jaskółka'" title="Pozycja rozbiegowa - 'jaskółka'" class="imgRight" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Witek sprawdził obecność, rozdał do podpisania umowy (dowiedzieliśmy się o wysokości ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków – 5000 zł [czyli wystarczy na dojazd do szpitala <img src='http://tybulewicz.com/zapiski/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> ] oraz o tym, że OC również opiewa na oszałamiającą kwotę 5000 zł &#8211; bardzo niewiele, biorąc pod uwagę szkody, jakie możemy uczynić).  Podpisaliśmy też kwit poruszający dwie istotne kwestie. Po pierwsze – jeśli nie ukończymy kursu, nie będziemy się domagać zwrotu kosztów, po drugie jeśli nie dopisze pogoda i damy rady wykonać wymaganej ilości lotów podczas tego spotkania, mamy na to czas do końca roku. Dopełnieniem formalności były ankiety &#8211; podaliśmy w nich swoje dane osobowe oraz najważniejszą w danej chwili informację to, ile ważymy.</p>
<p>Po zabawie z papierkami przejął nas Trol &#8211; zaprezentował film z lotów zeszłorocznych kursantów. Na bieżąco komentował ich wyczyny i wskazywał popełniane przez nich błędy. Starty, przeloty i lądowania oglądane na filmie wydawały się bardzo łatwe do wykonania &#8211; nie mogłem się doczekać chwili, w której uniosę się nad ziemię.</p>
<p>Po projekcji nadeszła pora na dobranie skrzydeł i uprzęży &#8211; do tego właśnie potrzebna była waga każdego z jedenastu uczestników kursu &#8211; paralotnia projektowana jest do unoszenia ciężaru mieszczącego się w pewnych przedziałach.</p>
<p>Każdy z nas otrzymał swoją uprząż, skrzydło, kask i pokrowiec na to wszystko. Zaczęliśmy od uprzęży &#8211; po kolei zawieszaliśmy się na specjalnych hakach, na których dopasowywaliśmy niezliczone paski uprzęży i uczyliśmy się przyjmować podstawowe pozycje paralotniarza: do podnoszenia skrzydła, rozbiegową jaskółkę, pozycję siedzącą oraz skręty w lewo i prawo.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=470&#038;g2_serialNumber=2" rel="lightbox[paralotnieDzien1]" title="Utrzymanie jaskółki po oderwaniu się od ziemi"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=85&#038;g2_serialNumber=4" alt="Utrzymanie jaskółki po oderwaniu się od ziemi" title="Utrzymanie jaskółki po oderwaniu się od ziemi" class="imgLeft" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Okazało się, że uprząż ma postać plecaka &#8211; najpierw zakłada się go na plecy, potem zapina taśmy udowe. Należy tak dopasować ich długość, by dało się włożyć dłoń pod taśmy &#8211; nie mogą one być za ciasne i blokować możliwości rozbiegu.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=486&#038;g2_serialNumber=2" rel="lightbox[paralotnieDzien1]" title="Pozycja przelotu"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=61&#038;g2_serialNumber=4" alt="Pozycja przelotu" title="Pozycja przelotu" class="imgRight" width="225" height="300" /></a><br />
Następnie zapina się taśmę piersiową. Trzyma ona ramiączka uprzęży razem, dzięki temu nie ma możliwości zgubienia plecaka w trakcie lotu, co oczywiście skończyłoby się dość przykrym i gwałtownym zetknięciem z ziemią.<br />
Moja uprząż miała jeszcze dwie dodatkowe taśmy idące od bioder i łączące się z ramiączkami plecaka &#8211; dzięki temu była bardziej stabilna podczas rozbiegu.</p>
<p>Najtrudniejszą z trenowanych pozycji jest stosowana podczas rozbiegu jaskółka &#8211; należy mocno pochylić się do przodu, ręce trzymać z tyłu i unieść je maksymalnie do góry &#8211; tak, by nie naciągać sterówek.</p>
<p>Trol wspominał, że podczas biegu w pozycji jaskółki pamiętać trzeba o tym, by nie wieszać się na taśmach &#8211; robiłem tak przy podwieszeniu na hakach, ale przy prawdziwej paralotni spowodowałoby to upadek. Ze słów instruktora wynikało, że odległość do przebiegnięcia zależy od wiatru (jeśli startujemy pod wiatr, to długość rozbiegu zmniejsza się &#8211; prędkość względem powietrza jest większa już na samym początku) oraz stromości zbocza (wiadomo, że im bardziej stromo tym szybciej się biegnie, prędzej też oddala się od gruntu).</p>
<p>Dowiedzieliśmy się, że przy prawidłowym ustawieniu skrzydła i dobrym biegu, w jaskółce dość szybko zostaje się uniesionym przez skrzydło. Mimo to należy utrzymać pozycję rozbiegową jeszcze przez trzy sekundy, by być gotowym do przebiegięcia kilku następnych kroków przy utracie wysokości i zetknięciu z podłożem.</p>
<p>Gdy skrzydło uniesie pilota na wystarczającą wysokość, można usiąść wygodnie w uprzęży. Zaczęliśmy trenować energiczny ruch bioder dzięki któremu zajmuje się pozycję siedzącą, potem zakłada się nogę na nogę i można już rozkoszować się przyjemnością lotu, obserwując widoki pod nogami i wsłuchując się w szum wiatru rozcinanego napiętymi linkami.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=472&#038;g2_serialNumber=2" rel="lightbox[paralotnieDzien1]" title="Skręt w prawo"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=82&#038;g2_serialNumber=4" alt="Skręt w prawo" title="Skręt w prawo" class="imgLeft" width="225" height="300" /></a> </p>
<p>Na samym końcu trenowaliśmy zmianę kierunku lotu. Aby skrzydło skręcało w którąś stronę, wystarczy zaciągnąć odpowiednią sterówkę, tylni fragment skrzydła (krawędź spływu) zagina się, stawiając opór masom powietrza i wybrana strona skrzydła zwalnia, zostając nieco w tyle. Rozsądnie jest jednak przyjąć specjalną pozycję &#8211; wychylając całe ciało w kierunku żądanego skrętu oraz zakładając nogę na nogę, wywiera się nacisk na taśmy, które same ustawiają skrzydło w wybranym kierunku. W ten sposób możemy skręcać bez utraty wysokości &#8211; sterówkami poprawiamy jedynie w potrzebie głębszego i ostrzejszego zakrętu.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=474&#038;g2_serialNumber=2" rel="lightbox[paralotnieDzien1]" title="Skręt w lewo"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=79&#038;g2_serialNumber=4" alt="Skręt w lewo" title="Skręt w lewo" class="imgRight" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Pogoda nie pozwoliła, by po zakończeniu zajęć w szkole pojechać w plener trenować nasze wspaniałe umiejętności &#8211; wiatry były niesprzyjające, a i podłoże było jeszcze mokre po deszczach, które nawiedziły Szczyrk i okolice kilka dni wcześniej.</p>
<p>Rozstaliśmy się więc koło 15 i umówiliśmy się na 8 rano dnia kolejnego &#8211; wtedy mieliśmy już wyjechać&#8230;</p>
<p>Przed pożegnaniem Trol powiedział gdzie można dobrze i w miarę niedrogo zjeść. Zwiedziliśmy najbliższą polecaną knajpkę i rzeczywiście &#8211; za niewielkie pieniądze (porównywalne z trójmiejskimi cenami) można było zjeść bardzo smaczną zupę oraz drugie danie.</p>
<p>Razem z nami wcinał jeden z kursantów &#8211; jego opowieści przekonały nas do próby zdobycia góry, u podnóża której byliśmy &#8211; <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Skrzyczne">Skrzyczne</a>.</p>
<p>Po jedzeniu ruszyliśmy na wyprawę pod wielką górę. Po kilkuset metrach poczułem, że glany na moich nogach poważnie obcierają o pięty. Próby dopasowania sznurowania niewiele pomagały i uznałem, że zdrowiej będzie zrezygnować teraz i pozwolić trochę odpocząć stopom.</p>
<p>Zmęczeni i przemoczeni turyści wrócili chwilę po 17 &#8211; opowiadali, że na górze znaleźć można jeszcze dość sporo śniegu, którego pokłady wykorzystali w drodze powrotnej, ślizgając się po nim <img src='http://tybulewicz.com/zapiski/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Więcej zdjęć znajduje się w <a href="http://tybulewicz.com/galeria/v/paralotnie/paralotnie_dzien1/">galerii z pierwszego dnia kursu paralotniowego</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/16/paralotnie-dzien-pierwszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cel życia?</title>
		<link>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/08/cel-zycia/</link>
		<comments>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/08/cel-zycia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 May 2006 14:15:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Tybulewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prywatne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/08/cel-zycia/</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu Haniuta i Riddle zastanawiali się nad sensem edukacji i inwestowania w siebie.
Riddle uznał, że nie ma sensu się uczyć, szkoła to strata czasu, który można przeznaczyć na poznawanie rzeczy przydatnych i interesujących. Napisał, że wszystkie osoby które do czegoś dochodzą w życiu rzucają wcześnie naukę i studia by zająć się własnym biznesem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu <a href="http://tepea.webd.pl/blogi/haniuta/">Haniuta</a> i <a href="http://riddle.jogger.pl/">Riddle</a> zastanawiali się nad sensem edukacji i inwestowania w siebie.</p>
<p>Riddle <a href="http://riddle.jogger.pl/2006/04/23/panstwo-opiekuncze-do-lamusa/">uznał</a>, że nie ma sensu się uczyć, szkoła to strata czasu, który można przeznaczyć na poznawanie rzeczy przydatnych i interesujących. Napisał, że wszystkie osoby które do czegoś dochodzą w życiu rzucają wcześnie naukę i studia by zająć się własnym biznesem – absolwenci zostają pracownikami u takich osób.</p>
<p>Haniuta rozpoczęła kolejne studia – jeden z wykładowców zdopingował ją do <a href="http://tepea.webd.pl/blogi/haniuta/index.php?notka=750">rozważań</a> nad sensem pracy 24/7 – czy rzeczywiście wyścig szczurów i ciągła walka o coraz lepszą pozycję jest podstawowym dążeniem i celem życia? W końcu doszła do wniosku, że pewnie są ludzie, którym sprawia to przyjemność ale ona bez wątpienia do nich nie należy.</p>
<p>A jaki ja jestem? Z jednej strony mam zajęty niemal cały tydzień – praca w WP, nauczanie w szkole, kurs pedagogiczny, trzy kursy tańca, imprezy taneczne. Ale zauważcie, że praca jest tylko środkiem do zdobycia celu – uwielbiam tańczyć więc wydaję kupę kasy na treningi, właśnie wróciłem z urlopu na którym uczyłem się latać na paralotniach, dziś po pracy pędzę na kurs tańców celtyckich, po drodze dokupię brakujące części do mojego wspaniałego roweru&#8230;</p>
<p>Chyba wszystko polega na tym, by znaleźć złoty środek między pracą a przyjemnościami – ja do tego dokładam jeszcze minimalizację czasu marnowanego na oglądanie TV – od długiego czasu moje jedyne seanse przed odbiornikiem to fragmenty kuriera czy innych wiadomości oglądane podczas szykowania śniadania.<br />
I wiecie co? Wcale mi nie brakuje telewizora w moim życiu! Dużo bardziej wolę spożytkować wolną godzinę na jakąś ciekawą książkę niż przerzucanie kanałów w TV w nadziei na znalezienie jakiejś treści między blokami reklamowymi&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/08/cel-zycia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Paralotnie &#8211; dzień zero</title>
		<link>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/06/paralotnie-dzien-zero/</link>
		<comments>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/06/paralotnie-dzien-zero/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 May 2006 18:57:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Tybulewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paralotnie]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/06/paralotnie-dzien-zero/</guid>
		<description><![CDATA[Do Szczyrku przyjechaliśmy dość wcześnie &#8211; koło 16, szybko znaleźliśmy nasz pensjonat (rzeczywiście tuż przy szkole) zrzuciliśmy tam rzeczy i pognaliśmy na plac pod Urzędem Miasta, gdzie trwać miał już koncert zespołu muzyki celtyckiej Banshee (co, jak wiadomo jest dla mnie nie lada atrakcją  ).
Dotarliśmy do centrum miasta a tam widać dopiero rozkładającą się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do Szczyrku przyjechaliśmy dość wcześnie &#8211; koło 16, szybko znaleźliśmy nasz pensjonat (rzeczywiście tuż przy szkole) zrzuciliśmy tam rzeczy i pognaliśmy na plac pod Urzędem Miasta, gdzie trwać miał już koncert <a href="http://banshee.art.pl/">zespołu muzyki celtyckiej Banshee</a> (co, jak wiadomo jest dla mnie nie lada atrakcją <img src='http://tybulewicz.com/zapiski/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> ).</p>
<p>Dotarliśmy do centrum miasta a tam widać dopiero rozkładającą się kapelę &#8211; niestety nie wyglądali oni na celtów &#8211; czyżbyśmy spóźnili się na najciekawszą część imprezy? Szybki rekonesans wśród sprzedających zgromadzonych przy placyku zaowocował dwiema rzeczami &#8211; pewnością, że nie spóźniliśmy się bo nikt jeszcze nie grał oraz pysznym szaszłykiem, którego zacząłem z zapałem pałaszować.</p>
<p>W czasie gdy zajmowaliśmy miejsca, krakowski zespół Alergen zdążył się przygotować i rozpoczął koncert&#8230; Niestety nawet wyjątkowo energiczny wokalista nie był w stanie rozruszać zmarzniętego tłumu zgromadzonego przed sceną &#8211; uparcie powtarzane frazy &#8216;Wyginam śmiało ciało; wyginam śmiało ciało; wyginam śmiało ciało; Dla mnie to mało&#8217; nie było w stanie wykrzesać aktywności wśród publiki&#8230;</p>
<p>Po koncercie Alergenu na scenie pojawił się góral w regionalnym stroju i zapowiedział konkurs. Należało zjeść jak najszybciej kromkę chleba obficie posmarowaną smalcem. W szranki stawiło się dwóch głodnych chłopaków i jedna dziewczyna (która w końcu dała za wygraną i nakarmiła swojego chłopaka) &#8211; o dziwo nikt nie wpadł na pomysł złożenia chleba na pół &#8211; wszyscy gryźli po kawałku. W końcu jednemu z nich udało się zmęczyć cały kawałek i wygrał nagrodę &#8211; weekend w jednym z pensjonatów w Szczyrku.</p>
<p>Podczas rozdawania nagród góralowi asystował wokalista Alergenu &#8211; po raz kolejny próbował rozruszać publikę &#8216;Wyginam ciało śmiało&#8230;&#8217; &#8211; tym razem poszło już troszkę lepiej &#8211; ludzie pili coraz więcej i robiło im się cieplej i sympatyczniej.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=457&#038;g2_serialNumber=1" rel="lightbox[szczyrk]" title="Tedi zapatrzony w konkurujące panie"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=458&#038;g2_serialNumber=2" alt="Tedi zapatrzony w konkurujące panie" title="Tedi zapatrzony w konkurujące panie" class="imgRight" width="300" height="225" /></a></p>
<p>W tym momencie góral stwierdził, że pora na kolejny konkurs &#8211; tym razem dla pań. Na jego polecenie wystawiono koziołka, na nim leżała kłoda drewna, były też dwie piły ręczne. Wywołał dwie chętne panie i podał warunki &#8211; należało jak najszybciej przepiłować kłodę &#8211; pani, która wygra otrzyma zaproszenie na weekend w Szczyrku.</p>
<p>Obie zawodniczki ochoczo zabrały się do roboty, niestety ich wysiłki powodowały podskakiwanie belki na koźle &#8211; próbowały przytrzymać ją rękoma ale nie na wiele się to zdało. Nagle jedna z pań poprawiła spodnie, zadarła mocno nogę i stopą przycisnęła drewno do kozła. Teraz mogła piłować z całej siły. Udało jej się wyprzedzić konkurentkę o niemal połowę grubości belki!</p>
<p>Sczęśliwa babeczka podskakiwała z rękoma w górze odsłaniając goły pępek. Wręczający nagrodę góral musiał oczywiście skomentować &#8211; powiedział najpierw &#8216;niech mąż uważa co żona może z nogami robić, by potem nie było, że nie może&#8217; a potem że &#8216;oto prawdziwa kobieta &#8211; i ubrać się umie i krzepę ma i pępuszek fajny też&#8217;.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=450&#038;g2_serialNumber=1" rel="lightbox[szczyrk]" title="Świetlik, Andreskee i Tedi podczas koncertu Banshee"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=451&#038;g2_serialNumber=2" class="imgLeft" alt="Świetlik, Andreskee i Tedi podczas koncertu Banshee" title="Świetlik, Andreskee i Tedi podczas koncertu Banshee" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Po Alergenie na scenę wszedł oczekiwany zespół <a href="http://banshee.art.pl/">Banshee</a>. Od razu uwagę zwróciła urocza skrzypaczka &#8211; <a href="http://banshee.art.pl/folk/sklad/ania.htm">Ania</a> &#8211; po pewnym czasie okazało się, że nie ze względu na wygląd znalazła się w zespole – grała w sposób oszałamiający <img src='http://tybulewicz.com/zapiski/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> . Wdzięki Ani skutecznie przekonały nas do przeniesienia się z grzańcami do stołu pod samą sceną – mieliśmy doskonały widok na cały zespół.<a href="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=455&#038;g2_serialNumber=1" rel="lightbox[szczyrk]" title="Świetlik, Andreskee i Tedi podczas koncertu Banshee"><img src="http://tybulewicz.com/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#038;g2_itemId=456&#038;g2_serialNumber=2" alt="Świetlik, Andreskee i Tedi podczas koncertu Banshee" title="Świetlik, Andreskee i Tedi podczas koncertu Banshee" class="imgRight" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Niestety i ten zespół poległ przy próbie rozgrzania publiczności – prezentacja poleczki nie zaowocowała tańcem wśród publiczności (moje podrygi [nie dałem rady ustać spokojnie, gdy słyszę tak fajną i znajomo brzmiącą muzykę] w kolejce po kolejne grzańce zostały zauważone i nawet pochwalone [nic dziwnego – byłem chyba jedyną osobą ruszającą się w rytm muzyki]).<br />
Razem z dziewczynami, do stolika których się przysiedliśmy, wymogliśmy na zespole dwa bisy – teraz zagrali bardzo szybko i chyba cieszyli się, że jednak ktoś chce ich słuchać. </p>
<p>Gdy Banshee skończyli grać i kolejny zespół montował się na scenie, przy mikrofonie pojawił się znany już nam góral i zapowiedział kolejny konkurs – tym razem trzeba było skakać przez ciupagę. Najpierw lokalny mistrz – Jędrek – pokazał o co w tym chodzi a potem zaczęto nawoływać by chętni wystąpili.<br />
Miałem już wystarczająco dużo grzańca w krwioobiegu by poczuć się jak rodowity góral więc jako pierwszy zgłosiłem się do konkurencji. Pierwsze podejście i porażka na całej linii – lewa stopa wytrąciła ciupaskę z ręki. Druga próba i już znacznie lepiej – dałem radę przeskoczyć 4 razy do przodu i 3 do tyłu – razem 7 skoków.<br />
Kolejnym zawodnikom szło dużo gorzej – jeden miał glany i nie dał rady wznieść ich nawet na wysokość ciupagi, innym udawał się skok do przodu ale odpadali przy skoku wstecz.<br />
W końcu znalazł się ktoś, kto wyrównał mój wynik (choć jak potem powiedział mi Andreski, to w moich skokach było jeszcze z 10cm zapasu między nogami a ciupagą, zaś u niego buty szorowały po trzonku) – zostałem poproszony o dogrywkę. Poszło mi w niej na tyle dobrze, że konkurent od razu się poddał.<br />
Tak więc zostałem mistrzem skoków przez ciupaskę i otrzymałem kupon na weekend w Szczyrku <img src='http://tybulewicz.com/zapiski/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Po zakończeniu konkursu na scenie gotowi byli już chłopaki z <a href="http://presentperfect.prv.pl/">Present Perfect</a> &#8211; zagrali kilka swoich kawałków oraz covery znanych utworów polskich i zagranicznych. Tym razem nasze samozwańcze kółko fanów wzięło na celownik Arka – jednego z gitarzystów zespołu. Chłopak naprawdę się starał i odstawiał fajne szopki podczas gry. W solówce jednego z kawałków wplótł motyw z utworu granego wcześniej przez Banshee, innym razem wziął wiosło nad głowę i tak grał. Kiedy po każdym utworze zaczęliśmy wrzeszczeć ‘Arek, Arek, Arek’ i ‘solówka!!! solówka!!!’ to jeszcze bardziej szalał dla grupy wiernych fanek i fanów.<br />
My nie próżnowaliśmy – gdy grali ‘Zostawcie Tytanica’ wywrzaskiwaliśmy ‘Zostawcie mi Civika’ Braci Soprano, przy marchewkowym polu zaśpiewaliśmy wersję gore tej piosenki, przy innych odstawialiśmy motyw z ‘Saturday Night Live’ – jednym słowem bawiliśmy się na maksa!<br />
Przy ostatnim bisie (zgadnijcie kto domagał się go najgłośniej?) wszyscy wyszliśmy na parkiet i odstawiliśmy pogo – to dopiero był hardcore <img src='http://tybulewicz.com/zapiski/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  [na drugi dzień oczywiście bolały nas karki ale było warto <img src='http://tybulewicz.com/zapiski/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> ]…</p>
<p>Koncerty zakończyły się o 21, potem miał zainstalować się jakiś DJ i puszczać do 3 w nocy aktualnie popularne utwory dyskotekowe – ewakuowaliśmy się w chwili triumfu i nie daliśmy się odmóżdzyć przez graną później muzykę.</p>
<p>Kiedy doszliśmy do domu i kładliśmy się spać otrzymaliśmy SMS’a, że poniedziałkowe zajęcia rozpoczynają się nie o 8 a o 9:00 – dało nam to, bardzo potrzebną, dodatkową godzinę snu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/05/06/paralotnie-dzien-zero/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Paralotnie &#8211; start</title>
		<link>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/04/27/paralotnie-start/</link>
		<comments>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/04/27/paralotnie-start/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Apr 2006 12:25:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Tybulewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paralotnie]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/04/27/paralotnie-start/</guid>
		<description><![CDATA[Od dawna marzyłem o lataniu &#8211; zastanawiałem się nad wrażeniami podczas pilotowania samolotu (choćby szybowca) &#8211; nigdy jednak nie zdecydowałem się pójść na kurs pilotażu.
W tym roku przerwa majowa jest wyjątkowo korzystnie ułożona w tygodniu &#8211; wystarczy wziąć trzy dni urlopu by cieszyć się dziewięcioma dniami wolnego &#8211; uznałem że to doskonała okazja by w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od dawna marzyłem o lataniu &#8211; zastanawiałem się nad wrażeniami podczas pilotowania samolotu (choćby szybowca) &#8211; nigdy jednak nie zdecydowałem się pójść na kurs pilotażu.</p>
<p>W tym roku przerwa majowa jest wyjątkowo korzystnie ułożona w tygodniu &#8211; wystarczy wziąć trzy dni urlopu by cieszyć się dziewięcioma dniami wolnego &#8211; uznałem że to doskonała okazja by w końcu spełnić moje dawne marzenia &#8211; postanowiłem zapisać się na kurs paralotniowy!</p>
<p>Do mojego pomysłu przekonałem jeszcze kolegę z Warszawy, który namówił jeszcze jednego swojego znajomego &#8211; tak więc nasza trójka przygotowuje się do odbycia podstawowego kursu obsługi paralotni.</p>
<p>Najbliższe geograficznie zajęcia (w <a href="http://www.kamil.paralotnie.pl/">Olsztynie</a>) niestety mają już komplet chętnych, więc zmuszeni jesteśmy jechać trochę dalej &#8211; dokładniej do <a href="http://www.paralotnie.szczyrk.pl/">Szczyrku</a>. W Olsztynie mielibyśmy od razu zajęcia z wyciągarką &#8211; mniej się człowiek męczy, łatwiej się wznieść i uzyskać niezłe wysokości &#8211; w Szczyrku będziemy zbiegać z górki z nadzieją że uda się napełnić skrzydło i poszybować pod nim. Nie ma tego złego &#8211; poza zajęciami będziemy mieli dodatkowe atrakcje w postaci gór <img src='http://tybulewicz.com/zapiski/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Najpierw jednak trzeba tam dojechać &#8211; całą drogę pokonuję w dwóch skokach &#8211; najpierw do stolicy, (poszukiwane imprezy salsowe w Wawie &#8211; ktoś pomoże?) a potem z kolegami już do celu podróży&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tybulewicz.com/zapiski/index.php/2006/04/27/paralotnie-start/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
