Samotność w sieci – lepiej niech będą samotni
piątek, wrzesień 15th, 2006Jako jeden z patronów filmu S@motność w sieci otrzymaliśmy zestaw zaproszeń na projekcję przedpremierową. Wybrałem się ze znajomymi (mimo tego, że nie dałem rady przeczytać literackiego pierwowzoru a i pierwsze reakcje [choćby Anny Muchy] nie były za pozytywne).
Niestety, recenzenci mieli rację – film jest nudny, długi, powolny i całkowicie bez polotu. Zaśmiałem się parę razy, ale obawiam się że były to momenty całkowicie przez twórów niezamierzone – poniżej lista niedociągnięć, błędów które zauważyłem w filmie:
- reklamy mBanku w Berlinie (sam początek filmu)
- Ewa miała problem ze znalezieniem Eljota (nie zauważyła domeny el-jot.net w adresie email)
- nikt nie wpisuje tytułów do maili (i żaden program pocztowy o tym nie przypomina)
- wszyscy odpowiadają NAD cytatem
- Apple ma dominującą pozycję na rynku komputerów (widziałem jednego Windowsa w kawiarence w Paryżu)
- podczas próby połączenia z niedziałającym serwerem, program pocztowy działający pod kontrolą MacOSa, wywala długą listę błędów które wyglądają jak coś związanego z DOSem (każda linijka zaczyna się od “C:\JAKIS\TAM\KATALOG\nazwaprogramu.exe”)
- Spik działa lepiej pod MacOSem
- mBank ma przelewy zagraniczne
- Eljot jest oburęczny – raz ma myszkę po prawej a raz po lewej stronie kompa
- ma ktoś taką super maszynkę do łamania haseł? przyda mi się jak znowu zapomnę swojego…
- skoro Ewa chodzi po Warszawie z laptokiem pod pachą, to czemu go nie zabrała w podróż? Po co wykorzystywać boya hotelowego do przysyłania maili?
- Ewa miała słuchawki podone do Manta MM 30 założone do góry nogami – tak jest wygodniej, ale nie da się korzystać z mikrofonu umieszczonego na pałąku
Koleżanka z firmy podsumowała to najlepiej: “mój facet powinien dziękować mi na kolanach, że nie musiał iść na ten film” – drogie koleżanki, bądźcie równie litościwe dla swoich mężczyzn!