Paralotnie - start
Od dawna marzyłem o lataniu - zastanawiałem się nad wrażeniami podczas pilotowania samolotu (choćby szybowca) - nigdy jednak nie zdecydowałem się pójść na kurs pilotażu.
W tym roku przerwa majowa jest wyjątkowo korzystnie ułożona w tygodniu - wystarczy wziąć trzy dni urlopu by cieszyć się dziewięcioma dniami wolnego - uznałem że to doskonała okazja by w końcu spełnić moje dawne marzenia - postanowiłem zapisać się na kurs paralotniowy!
Do mojego pomysłu przekonałem jeszcze kolegę z Warszawy, który namówił jeszcze jednego swojego znajomego - tak więc nasza trójka przygotowuje się do odbycia podstawowego kursu obsługi paralotni.
Najbliższe geograficznie zajęcia (w Olsztynie) niestety mają już komplet chętnych, więc zmuszeni jesteśmy jechać trochę dalej - dokładniej do Szczyrku. W Olsztynie mielibyśmy od razu zajęcia z wyciągarką - mniej się człowiek męczy, łatwiej się wznieść i uzyskać niezłe wysokości - w Szczyrku będziemy zbiegać z górki z nadzieją że uda się napełnić skrzydło i poszybować pod nim. Nie ma tego złego - poza zajęciami będziemy mieli dodatkowe atrakcje w postaci gór ;).
Najpierw jednak trzeba tam dojechać - całą drogę pokonuję w dwóch skokach - najpierw do stolicy, (poszukiwane imprezy salsowe w Wawie - ktoś pomoże?) a potem z kolegami już do celu podróży…