Dobrzy ludzie stworzyli animowaną instrukcję obrazującą pierwsze kroki na blip.pl, zapewne dzięki temu zwiększy się ilość osób bawiących się w lifestreaming
Dobrzy ludzie stworzyli animowaną instrukcję obrazującą pierwsze kroki na blip.pl, zapewne dzięki temu zwiększy się ilość osób bawiących się w lifestreaming
Kilka dni temu ogłoszono nową wersję beta Skype pod Linuksa – wśród zmian znalazła się poprawiona obsługa kamer wideo – teraz powinna działać również u osób, które nie mają włączonej akceleracji xv.
Nowe wydanie zgrało się akurat z wymianą sprzętu u mnie w domu, między innymi kupiłem nową kamerę – starą, wysłużoną (i bardzo kiepską) Creative Live! zastąpiło jedno z nowszych dzieci firmy Logitech: QuickCam Pro 9000 (swoją drogą bardzo promowane przez samego Skype’a – jest to jedna z dwóch kamer, które pozwalają na nadawanie wideo w podwyższonej rozdzielczości).
Tak więc mam podwójną okazję – testuję nową kamerę oraz najnowszą wersję Skype.
Instalacja przebiegła bez problemu – pobrałem paczkę pod Ubuntu, zainstalowałem i działa. Jak mówią, tak robią
Wideo jest bardzo dobrej jakości, kamera daje obraz znacznie ostrzejszy, jaśniejszy i wyraźniejszy niż Creative. W dodatku spadło obciążenie procesora (ze 100% przy Creative do 10% na korzyść Logitecha).
Jedyną wadą kamery jest jej cena – o ile Creative’a można dostać już za 40zł, to najtańszy Logitech w Gdańsku kosztuje 270zł.
Czy warto? Jeśli ma się w miarę rozsądne łącze i z kim rozmawiać, to nie ma się co zastanawiać!
Od jakiegoś czasu komunikatory mają bardzo przydatną opcję – potrafią sprawdzać pisownię i wskazywać słowa, które według słownika napisane są niepoprawnie.
PSI – mój komunikator “z wyboru” również posiada tę jakże przydatną opcję. Niestety, twórcy nie przewidzieli, że możemy rozmawiać z osobami z różnych stron świata, pisać w różnych językach – komunikator pobiera systemowe ustawienie dotyczące języka i tylko odpowiadający mu słownik jest wykorzystany do sprawdzania ortografii.
Na szczęście problem został zauważony i powstał patch dodający możliwość wyboru języka. Pobieramy plik podlinkowany na końcu postu, rozpakowujemy do katalogu w którym znajdują się też rozpakowane źródła PSI, zakładamy łatkę i po kompilacji można się cieszyć nowymi możliwościami PSI.
A oto pełen przepis na nową funkcjonalność:
$ wget http://downloads.sourceforge.net/psi/psi-0.11.tar.gz
$ tar xzf psi-0.11.tar.gz
$ wget http://www.ndl.kiev.ua/downloads/psi-0.11_aspell_multi_langs.patch.gz
$ gunzip psi-0.11_aspell_multi_langs.patch.gz
$ patch -p0 < psi-0.11_aspell_multi_langs.patch
$ cd psi-0.11
$ configure
$ make
# make install
Jako jeden z patronów filmu S@motność w sieci otrzymaliśmy zestaw zaproszeń na projekcję przedpremierową. Wybrałem się ze znajomymi (mimo tego, że nie dałem rady przeczytać literackiego pierwowzoru a i pierwsze reakcje [choćby Anny Muchy] nie były za pozytywne).
Niestety, recenzenci mieli rację – film jest nudny, długi, powolny i całkowicie bez polotu. Zaśmiałem się parę razy, ale obawiam się że były to momenty całkowicie przez twórów niezamierzone – poniżej lista niedociągnięć, błędów które zauważyłem w filmie:
Koleżanka z firmy podsumowała to najlepiej: “mój facet powinien dziękować mi na kolanach, że nie musiał iść na ten film” – drogie koleżanki, bądźcie równie litościwe dla swoich mężczyzn!
Formacja ruedy Salsa Clubu cały czas dzielnie trenuje i szykuje się do pokazów. Po tańcach na Osowiadzie i po spontan ruedzie pod Krewetką w Gdańsku nadeszła pora na pokazy wakacyjne.
Zaczęliśmy od tańca w Sopocie – przy letniej redakcji Dziennika Bałtyckiego. Najpierw była salsa – musieliśmy się rozgrzać w tańcu, czekaliśmy też na ludzi zwabionych naszym niecodziennym (jak na centrum Sopotu) zachowaniem.
Gdy ilość zebranych ludzi zaczęła spełniać nasze oczekiwania do akcji wkroczył Paweł – opowiedział chwileczkę o Salsa Clubie i przygotował ludzi do naszego pokazu ruedy. Zatańczyliśmy do dwóch utworów by pokazać “o co chodzi” po czym przystąpiliśmy do głównego punktu programu – lekcji ruedy dla zebranych osób.
Oczywiście ochotników prawie nie było – musieliśmy sami wejść między zebranych i wyciągać ich pojedyńczo do koła. Paweł przez mikrofon wydawał komendy i udzielał porad, a my tańczyliśmy podstawowe figury ruedy do kroku z merenge.
Sądząc po załączonej relacji z Dziennika Bałtyckiego zabawa się spodobała
Drugi pokaz miał miejsce w Gdyni tuż przy burcie Błyskawicy. Tam też znajdowała się mobilna redakcja Dziennika Bałtyckiego (zanosi się na monopolizację newsów tanecznych w tej gazecie).
Nie byliśmy jedyną atrakcją tego dnia – obok znajdowały się panie z fundacji Dogtor z kilkoma bardzo przyjaznymi pieskami, były też konkursy w których wygrać można było zaproszenia do kina lub różne gadgety od sponsorów.
Podobnie jak podczas pokazu w Sopocie zaczęliśmy od tańca w parach, by po tej krótkiej rozgrzewce przystąpić do wyciągania “chętnych” z grupy widzów.
Pogoda nie była sprzyjająca – godzinę przed pokazem lało jeszcze straszliwie – z tego powodu ludzi na deptaku było znacznie mniej niż zwykle, ale i tak dało się zebrać całkiem ciekawą reprezentację (od małej dziewczynki po dobrze starszą panią) początkujących salseros.
Jak zwykle była prezentacja najprostszych figur i taniec do kilku utworów – zebrani reagowali coraz lepiej – pojawiły się uśmiechy i komentarze “panowie zmieniają się jak w kalejdoskopie!” – najlepszy znak że nie tylko nam podoba się rueda
Po nauce tańca odważni uczestnicy otrzymali drobne upominki od sponsorów i redakcji a wszyscy chętni otrzymali ulotki z informacjami o naszym klubie.
I tym razem Dziennik Bałtycki zamieścił krótką notkę z tego wydarzenia – tym razem “gwiazdami” na zdjęciu zostali Ewa i Wojtek…